Moja Amy

Moja shiba Amy, jest bardzo proporconalną suczką o dobrym wykroju oczu, dla mnie te oczy są najpiękniejsze, ma taki mądre spojrzenie. Prawidłowa linia górna
i dolna, doskonała w ruchu (takiej lekkości i gracji w pogoni za piłką nie widziałam). Sierść o bardzo ładnym czerwonym pigmencie,wyraźne białe znaczenia na pysku,łapach,brzuchu,ogonie, puszysta i miła w dotyku.


Jest psem wyjątkowo spokojnym , nie sprawia żadnych kłopotów wychowawczych o nieco płochliwym temperamencie. Tego w domu oraz relacjach z domownikami w ogóle nie widać, jednak na spacerze jest zdystansowana do obcych psów jak
i ludzi. Shiba w ogóle promieniuje wewnętrznym spokojem. Dostosowuje się do stylu życia właściciela (do mnie-zostaje w domu sama do południa-jest grzeczna nic nie zniszczyła), ale potrzebuje dużej samodzielności i niezależności (nie narzucam jest się ze swoimi żadaniami lecz częściej proszę by zdecydowała się wyjść na spacer). Jest czysta jak kot – niechętnie się brudzi i z zapałem czyści swe futro.


Amy okazała się wyjątkowo troskliwą mamusią.
Był to jej pierwszy poród, doskonale poradziła sobie w trakcie, nie panikowała lecz wykonywała wszystkie czynności ze spokojem. Opiekuje się przez cały czas szczeniaczkami cudownie. W tej chwili mają pięć tygodni. Sama zadecydowała, że pieski będą już jadły pokarm stały, chociaż jeszcze je karmi swoim mleczkiem. Niestety suczka dała z siebie wszystko, i futerko jej nie jet w tej chwili piękne. Jest to cena, jaką płaci suka za prawidłowe odchowanie, odkarmienie młodych.
Z ogromnym zapałem czyści swoje dzieciaki, to jej atawistyczne zachowania do tego ją zmuszają (odruch zacierania za sobą i za szczeniętami śladów). Ponadto przygląda się zabawom swoim dzieciaczków (najlepiej z pozycji fotela) i gdy potrzeba karci je. Nie wtrącam się, bo wiem, że bez tych nauk nie mogłyby normalnie funkcjonować, to są wskazówki jak postępować a jak nie wolno postępować. Wniosek, jaki wyciągam z tych kilku tygodni przebywania ze szczeniętami, że się dzieje to wszystko za szybko, nawet nie zdążę się nimi nacieszyć, gdy już będą dorosłe. Szczeniaki zdecydowanie za szybko dorastają.
W momencie, gdy otworzyły oczka (2 tygodnie) były one niebieskie, w tej chwili są już piękne brązowe. Biegają tak szybko, trzeba uważać przed chwilą były pod oknem teraz są już przy drzwiach :)